Staw czoła wyzwaniom

Każdy z nas ma poczucie bezpieczeństwa, gdy nasze życie toczy się wedle ustalonego przez nas planu. Wszelkie odstępstwa: choroby, wyjazdy, utrata pracy, nagły dochód są dla nas kłopotliwe i zmieniają naszą codzienność. Przekonuje się o tym bohaterka utworu „Jak u siebie”, która otrzymuje niespodziewany spadek.

Pozornie poukładane życie

Eliza jest pielęgniarką pracującą w ekskluzywnym domu opieki. Żyje w szczęśliwym, ustabilizowanym związku, ma niewielkie mieszkanie na warszawskiej Starówce i czuje, że nic złego nie może się jej przydarzyć. Poczucie bezpieczeństwa zaburza informacja o uzyskaniu niespodziewanego spadku. Zaskakujące dla kobiety jest to, że stała się posiadaczką zrujnowanego hotelu, który zapisała jej w swoim testamencie jej podopieczna z domu opieki. Eliza jest zdezorientowana, nie wie, co powinna myśleć o nagłym zrządzeniu losu. Problem polega na tym, że nieruchomość cieszy się wątpliwą reputacją i popada w coraz większą ruinę. Aby ją odrestaurować, potrzeba wiele sił, pracy i pieniędzy. Jaką decyzję podejmie kobieta?

Niespodziewane wydarzenia

Izabella Frączyk napisała opowieść, która pozwoli przyjrzeć się czytelnikom, jak reaguje człowiek w chwili całkowitego zaskoczenia. Eliza, pracująca dotychczas w domu Marcowe Wzgórze musi zakasać rękawy i odrestaurować hotel Zacisze. Zupełnie nie wie, od czego powinna zacząć. Nigdy nie pracowała w tej branży i nie wie, czego powinna się spodziewać. Poznaje świat gastronomii i zarządzania hotelem, musi skupić się na detalach, takich jak dobór sztućców czy obrusu na stół. Pracuje od wczesnych godzin porannych, skupiając się na wydawaniu śniadań hotelowym gościom. Swoją dobę kończy późno, bo kontroluje pracę swoich podwładnych i stara się sprawić, żeby hotel zyskiwał coraz to lepszą reputację.

Szansa na lepsze życie

Zwykle wydaje się nam, że sami najlepiej wiemy, co jest dla nas najlepsze. Podobnie wygląda sytuacja w książce „Jak u siebie”. Eliza podjęła decyzję o byciu pielęgniarką i gdyby nie testament pani Ludwiki, zapewne nigdy nie zmieniła by branży i nie otrzymała by szansy na poznanie wielu nowych rzeczy. Rozwija się nie tylko jako bizneswoman, ale również jako kobieta. Staje się jeszcze pewniejsza siebie, bardziej pracowita i stanowcza. W tle rozwoju hotelu pojawia się także romans. Przystojny gość hotelowy namiesza w sercu Elizy. Jak potoczą się losy kobiety i czy uda się jej wyjść obronną ręką z nieprzewidzianych kolei losu, w które została wplątana? W poszukiwaniu odpowiedzi na te i wiele innych pytań sięgnij po książkę i zanurz się w jej niezwykłym świecie. To historia, która całkowicie Cię zauroczy.

„Hej, mała!”Marika Krajniewska

Czym powinien charakteryzować się dobry romans, by przyciągnął czytelników?Z pewnością wie o tym Marika Krajniewska, która stworzyła trzy tomy cyklu Och, Elvis. W pierwszej książce bohaterkami są przyjaciółki, które odpowiadają za kradzież urny. Inną wiodącą postacią w tej fascynującej i bliskiej normalnego życia opowieści jest Joanna, nadal mieszka ze swoją matką i ciągle słyszy od niej, że powinna już wyjść za mąż. Ma już 30 lat i cały swój wolny czas zajmuje się opieką nad osobami starszymi. Pracuję w domu spokojnej starości. Daleko jednak tam od w pokoju. po śmierci jednej z pensjonariusz EC przyjaciółki Joanny postanawiają wykraść urnę i spełnić jedno z ostatnich życzeń Alicji. Zawieźć ją na grób Elvisa w Memphis. Policjanci nie biorą zgłoszenie na poważnie, go Joanna Pszczyna poszukiwania. Pomocne okazuje się wnuk Alicji, w którym miotają wyrzuty sumienia. Zanim jednak zaczną wspólnie działać, musi mu wytłumaczyć jak dopuściła do kradzieży urny. W drugiej części dowiadujemy się, Jakie zmiany zaszły w życiu głównej bohaterki. Po długich latach pracy za granicą wraca do Polski Paweł. Czy po takim czasie uda mu się udowodnić jak wiele znaczy dla niego Asia? Paweł wiele czasu poświęca na opiekę pensjonariuszy domu spokojnej starości. Jak wiemy pracownicą tego ośrodka jest właśnie Joanna. Zajmuje się przerabianiem ich ubrań na wyjątkowe. Idzie jej to tak dobrze, że w kolejce do usług ustawiają się nie tylko staruszkowie, ale też ich wnuczki. Inspiruje to Pawła do stworzenia kolekcji o nazwie Warszawski element oraz przygotowania pokazu. Sprawy zaczynają się komplikować, gdy na horyzoncie pojawiają się Maria i Genia, jak zawsze przynoszą nieoczekiwane kłopoty. Długimi korytarzami przemieszcza się zjawa gubiąca ubrania. Tym razem nawet szarlotka bez cynamonu którą tak uwielbia Joanna nie przywróci z pokoju. Kontynuacją tej wspaniałej książki jest trzecia część „Hej, mała”.

Jak potoczą się losy Joanny?

Czy rodziny się nie wybiera? A dlaczego właściwie nie? Paweł i Joanna coś do siebie czują, ale nie potrafią zrobić pierwszego kroku. Kobieta obserwuje, że Paweł ma jakąś tajemnicę i w jej głowie pojawiają się najczarniejsze myśli. Czy znalazł sobie inną kobietę, a ona będzie musiała porzucić marzenia o byciu matką? W czasie gdy Paweł pochłonięty jest swoimi sprawami jego nastoletnia córka tworzy bloga kulinarnego. Pomocna w tym zadaniu okazują się przyszywane babcie, które co ruszy wpadają w nowe kłopoty. Co tym razem sprowadziły na swoją drogę i jak zareaguje na te wiadomości Nastka? Książkę czyta się jednym tchem, ponieważ jednocześnie bawi i wzrusza.

„Do granic. Opowieść o ludziach, w których jest wojna” Angelika Kuzniak

Wojna jest tragicznym zapisem historii, która stanowi ostrzeżenie dla wszystkich. Tragizm, bezsensowne śmierci oraz brutalność tamtego okresu powinna być jasnym sygnałem, że tego typu zdarzenia nie powinny mieć już nigdy miejsca. Z tego powodu wciąż muszą powstawać nowe książki czy filmy, które przypominają całemu społeczeństwu, to co zdarzyło się w ubiegłym wieku nigdy więcej nie powinno mieć miejsca. Nauczeni doświadczeniem oraz traumą tamtych pokoleń musimy zrobić wszystko by nie dopuścić do powtórki z historii. Książki odgrywają w tym ogromną rolę, ponieważ doskonale opisują to co wtedy się wydarzyło. Jadę do Ustki jest książka Angeliki Kuźniak, która jest cenioną reporterką. Zasłynęła jako autorka „Papieży”, „Stryjeńska. Diablo nadali”. Już trzy razy otrzymała Nagrodę Grand Press, a za wywiad z Hertą Muller zdobyła nagrodę imienia Barbary Łopieńskiej. Dzisiaj wraca do czytelnika z niezwykle przejmującą książką „Do granic. Opowieść o ludziach, w których jest wojna„. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.

Póki jest pamięć wydarzenia nie zginął

Akcja książki rozgrywa się w styczniu 1945 roku. W tym czasie miejsce ma tragiczne zdarzenie. Na strychu jednego z domów znajdującym się w Wildenhagen (dzisiejszy Lubin) blisko 70 kobiet decyduje się popełnić samobójstwo. Przyczyną tych tragicznych śmierci jest kiełkująca powoli w głowie świadomość. Przez 5 lat słyszały, że lepszym rozwiązaniem jest umrzeć niż znaleźć się w rękach żołnierzy, wchodzących wówczas na ziemie polskie, Armii Czerwonej. O przedstawicielach sowieckiej armii krążyły legendy na temat ich brutalności i bezwzględności. Nie mieli litości dla nikogo. Na strychu ginie również mała Heidchen, której w samobójstwie pomaga własna matka. Kobieta samodzielnie zawiązuje swojej małej córeczce pętlę na szyi. dziewczynka jednak nie umiera i to ona staje się naocznym świadkiem tego dramatycznego wydarzenia. Później opowiada co tak naprawdę wydarzyło się w tamtej nocy. Kolejno bohaterką jest Mariella Mehr, będąca poetką i pisarką. Jest córką Jeniszów, którzy w świadomości społecznej funkcjonują jako szwajcarscy Cygani. zostaje rozdzielona z rodzicami w wieku 5 lat na skutek akcji określanej jako cywilizowanie koczowników. Traci nawet swoje imię, a cywilizowanie ma polegać na stosowaniu elektrowstrząsów i lodowatych pryszniców. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że to zaledwie zarys tego, co dopiero ją czeka. Książka jest brutalnym zapisem doświadczeń ludzi, którzy wciąż przeżywają w sobie wojnę. Jest również zapisem zła, które wciąż się przecież panoszy. Porusza również kwestie polsko-niemieckie.